piątek, 25 kwietnia 2008

Jestem Absolwentem (nie mylić z wódką)

Po 4,5 roku edukacji w jednej szkole (nie kiblowałem, tylko tak jest zespół szkół) w końcu zakończyłem tam edukację. I jest tak dziwnie. To właśnie w tej szkole poznałem takie osobistości jak Alek, Magik, Michał, czy wiele innych pozytywnych i wartościowych ludzi. W tej szkole przeklinałem najbardziej panią Z. przez te wszystkie lata, śmiałem (trudno się nie śmiać), ale to właśnie ta osoba tak naprawdę uratowała mi skórę i dopiero po tych prawie 5ciu latach nabrałem do niej szacunku. W Ostatnie 2 tygodnie przed zakończeniem. Jak mi pomogła, zostawię dla wybranych.


"Można sobie loda kupić, można sobie tosta kupić, ale można też pismo przyrodnicze kupić i przeczytać" (by mrs. Z.)


Już nie będzie wychodzenia na długiej przerwie do sklepu, uwag, kłótni z nauczycielami, zabawy w donoszenie i podrabianie zwolnień/usprawiedliwień, ucieczek z lekcji, czy wielu innych rzeczy. Z jednej strony jest żal, a z drugiej strony w końcu pozbywam się wielu nużących i frustrujących czynności. Teraz czas na kolejne zmiany i usuwanie znad mojej głowy ochronnego klosza. Jak jedna osoba stwierdziła "dorosłość jest to rak, który nas zżera od środka i którego sami pielęgnujemy". Coś w tym pewnie jest.


"Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic"


Właściwie do wczoraj (piątku) najbardziej na maturze obawiałem się prezentacji maturalnej z polskiego. Najlepsze, że w czwartek wieczorem nie miałem już najmniejszych sił i ochoty pisać konspekt do owej prezentacji i czułem się jak w "Teksańskim", gdzie tekst leci


"herbata stygnie, zapada mrok, a pod piórem ciągle nic"


Właściwie to brakowało herbaty i pióra, ale klimat oddaje świetnie. Pewnie mnie siostra zabije, ale musiałem wziąć do szkoły laptopa (miał być do użytku domowego) i po zakończeniu roku miałem 2 godziny na napisanie konspektu. Właściwie, to sam potrafię myśleć, ale potrzebuję jakiegoś widza w roli słuchacza, przy którym mogę odtwarzać tok myślowy (przynajmniej do takich pierdół jak konspekt). W tej roli świetnie mi pomogła (jako widz myślący) koleżanka z klasy (właściwie byłej klasy) i za to jestem jej wdzięczny. Potem polonistka mi pomogła przy korektach i podpowiedziała kilka ciekawych rzeczy a przychylność sekretarki i nieprzychylność płyty cd-rw oraz przedłużające się (na szczęście) spotkanie dyrektorki sprawiło, że oddałem mój konspekt na kilka minut przed oficjalnym terminem oddania. Ciekaw jestem jak długo Bóg będzie cierpliwy dla mnie i moja passa będzie się utrzymywała [oby jak najdłużej, a przynajmniej do matury].


"Najlepszym sposobem wypłoszenia diabła,
jeśli nie ustąpi przed słowami Pisma,
jest wydrwić go i wykpić,
ponieważ nie może on znieść pogardy"
(Marcin Luter)


Cytat ten pochodzi od mojej książki-prezentu z zakończenia roku szkolnego. Tytuł jest bardzo wymowny "Listy starego diabła do młodego" i podobno jest napisana wręcz pode mnie. Ciekawe... ;]. Przypadek? Nie wiem dokładnie o czym ta książka jest (chociaż tytuł o tym mówi) ale przeczytałem zaledwie początek, a to za mało, żeby mówić o całości. My - jako klasa daliśmy prezent naszej wychowawczyni, który ja - jako przedstawiciel klasy musiałem kupić. Wyglądało to tak, że na 3 dni przed końcem roku dali mi kasę do ręki i "kup prezent pani". I tak na dzień przed zakończeniem ja z Michałem szukaliśmy co by można kupić. Stanęło na winie, pudełku do wina, czekoladzie i do tego książce (podobno świetna komedia - "Brudna robota"). W każdym bądź razie prezent się spodobał (aż się pani wzruszyła i popłakała), aczkolwiek chociaż dawałem przy dyrektorce (która podobno mogłaby zakwestionować wino .....), to Bogu dzięki, że otworzyła go przy mniej konserwatywnej vice. Szczerze mówiąc nie zrobiłem tego ze złośliwości, czy dla żartu, ale stwierdziłem, że nauczyciel też człowiek i zgodnie z tą zasadą kupowałem prezenty.


"-Pani Rzecznik Praw Dziecka zrezygnowała z funkcji
-39 milionów polaków odetchnęło z ulgą
- i 1 teletubiś"


Dzisiaj z Michałem ocieplaliśmy dom od wewnątrz. Wata i szklany pył. To wszystko. Robota szła, że hej, właściwie to nie czułem zmęczenia, chociaż jak już siedziałem w samochodzie, to dopiero z opóźnionym zapłonem poczułem zmęczenie. Właściwie to my chcieliśmy pracować dalej, ale rodzice się uparli, że jedziemy. No cóż... A na koniec:


"Statystyka jest jak bikini. Pokazuje wiele, ale zakrywa najważniejsze"


I rzucam trochę statystyki:
na Google AdSense zarobiłem zawrotną sumę (po 4ch kliknięciach) aż 0,59$ co daje 0,03$ dziennie. Czyli, żeby zarobić 50zł musiałbym w tym tempie czekać (przy obecnym kursie) ok. 2 lata. Średnio na tego bloga wchodzi dziennie 5 osób przy czym na pewno codziennie wchodzę ja :P. W dni publikacji i dzień później średnia frekwencja wzrasta o 400-700%.

Tyle na dzisiaj, przynajmniej widać, że mnie w szkole uczono matematyki ;-). No to drodzy czytelnicy, do zobaczenia.

See you leter

Brak komentarzy: