Nie powiem, bo jest to już mój chyba z 10 blog (w ogóle zakładany w sieci), lecz pierwszy raz mi się zdarzyło (przymusowo) zmienić bloga (a nie z powodu małej ilości komentarzy, jak dotąd), bo.... po prostu mi skasowali. Nie chcę robić antyreklamę pewnemu portalowi, ale to co zrobił mylog (jednak powiedziałem - damn it) było niepoważne. Z dnia na dzień skasowali bloga (tak jakby w ogóle nie istniał) i nawet nie raczyli odpowiedzieć na maila (do którego adresu musiałem się mocno naszukać). Ale nic.
Welcome back na moim blogu (nie ważne, że innym). To jest na szczęście blog Google, nowy (lepszy) portal, mam nadzieję że poważniejszy (jak to Google) i że tym razem mi nikt niczego nie skasuje (nawet przypadkiem).
"No i odechciało mi się tych jebanych strusi!"
Zrobiłem sobie małe podsumowanie: do końca roku zostało mi jeszcze 5 sprawdzianów z historii, jedna praca na biologię, 2 kartkówki z biologii, 2 z matematyki, (ewentualnie) jedna z niemca, jedna z fizyki i 1,5 tygodnia na zaliczenie tego wszystkiego. Od jednej osoby z klasy się dowiedziałem, że jakby ona miała taką sytuację, to by się załamała. To mnie nawet buduje, że utrzymuję fason nawet przy tak złej sytuacji.Ostatnio najczęściej powtarzany dialog to:
"-wyrobisz się?
-a mam wybór?
-nie
-no to się wyrobię"
Ba, nawet mam wrażenie jakbym się przygotowywał do życia studenckiego. Nie ważne jest ile, ale na kiedy ;). I jak na (nawet przyszłego) studenta przystało mam w domu nieodłączne 0,5 (obecnie niepełne) tak "na wszelki wypadek" (wypadek - nagła impreza, trzeba być czujnym).
"-panowie, czy wy nie znacie innych relacji mężczyzny z kobietą jak tylko seksualne?
-matka z synem
(....)
-matka z synem. tez mi przykład, no a Edyp?
-ale to było w Grecji, a oni tam wszyscy popierdoleni na potęgę
-ty się odpierdol od Grecji! Bo ja jestem grekiem"
Dzisiaj w szkole miałem całkiem ciekawy dzień. Na 5 minut przed kartkówką się dowiedziałem o jej istnieniu, ale o dziwo całkiem mi dobrze poszło (jeśli może dobrze pójść po 5 minutach nauki). A potem zaliczałem jeden ze sprawdzianów z historii. Miałem zaliczyć ustnie, ale widać nauczycielce się zapomniało i mi podyktowała pytania do pisemnego. Na 3 pytania mogłem z pełną świadomością odpowiedzieć na 1 pytanie, a reszta byłaby moją interpretacją II wojny, której nie miałbym szans obronić.
Więc po prostu odłożyłem kartkę i zacząłem dalej się uczyć materiału. Koniec lekcji
-Kamil, może byś już oddał kartkę?
-Ale ja miałem odpowiadać ustnie
-Aha, no to muszę ci podać inne pytania (hah!)
Potem przy nowych pytaniach wygłosiłem istne referaty. Następnie przy powrocie do domu (przy pięknej wiosennej pogodzie - deszcz jak skurwysyn) poczekałem 15 minut na tramwaj. Kilka przystanków dalej. Stoi, stoi, zamyka drzwi, zaraz ma ruszać i .... JEB. Cymbał z tyłu nie wyhamował i tak tramwaj wdupił w tramwaj. WONDERFUL! powrót do domu trwał dwa razy dłużej :/
-Zdziwisz się
-Zdziw mnie
Hmm... za oknem deszcz, Deszcz, DEszcz, DESzcz, DESZcz, DESZCz i jeszcze raz DESZCZ! A potem dla urozmaicenia spadł śnieg. Właściwie do pełni szczęścia brakuje jeszcze gradu i deszczu żab (chyba w Biblii jeszcze siarka spadała z góry, ale sobie darujmy, bo jeszcze trafi w domek na wsi).
Tyle na dzisiaj
"Koniec i bomba
kto przeczytał ten trąba"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Aloha!
Jestem dumna z tego, że jestem pierwszym komentaczem na tym oto blogu ^^
A jak maturka? Uczysz się? Kaaamil zostały tyko 3 tygodnie!
Dasz radę?
Cholera pewnie ze dasz :]
Tu się Olesno stresuje i trzyma kciuki! ;]
Tylko pisz częściej!
*reklama*
I pamietaj o moim blogu xD
*reklama*
I..i.. ić się uczyć!
A co do opadów..
Pada sobie deszczyk równo raz na kwiatek raz na ... w czasie deszczu dzieci się nudzą, to normalna w świecie rzecz :]
Ale ja i tak byłam tu pierwsza :-)
Prześlij komentarz