Dzisiaj rano mnie naszła myśl, czy gdyby wprowadzono taką usługę, że po poddaniu się zabiegowi operacyjnemu lub odpowiedniemu leczeniu, po którym człowiek nie mógłby już kochać, to czy skorzystałbym z takiej usługi. Wyeliminować tylko miłość.
Nie, nie chodzi mi o to, żeby nic nie czuć i stać się wyrafinowanym skurwysynem, ale żeby można było odczuwać wszystkie emocje (np. radość, gniew,...) i stopnie znajomości (koleżeństwo, przyjaźń), poza tą jedną dziedziną.
Mówi się, że miłość jest najpiękniejszym uczuciem, które potrafi wszystko znieść, jest nieśmiertelna, zaakceptuje wszystko, jest esencją życia. Jednak jednocześnie miłość jest przyczyną niepewności, niezliczonych depresji, ofiar ludzkich i przemierzonych kilometrów w ucieczce od tego uczucia. Czy bilans zawsze wychodzi dodatni?
Miłość - esencja życia, najpiękniejsze, nieśmiertelne uczucie, element człowieka.
A ja dalej się zastanawiam, czy gdyby można było usunąć, to czy bym skorzystał z takiego zabiegu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
A masz na myśli "miłość" in general, czy tylko "miłość między kobietą a mężczyzną"? Bo ja np. nie chciałabym rezygnować z miłości do świata, podróży, Boga, platonicznej miłości do ludzi itp.- bez tego życie byłoby uboższe o jeden ważny pierwiastek. Natomiast gdyby chodziło tylko o miłość damsko-męską, to też bym się nad takim zabiegiem zastanowiła :-)
Prześlij komentarz