wtorek, 21 lipca 2009

TV a realia

Nie, nie zamierzam rozpisywać się o tym, że reporterzy czasami szukają czasami sensacji na siłę, przeinaczają fakty i nie silą się na obiektywizm, który czyniłby ich reportaże mniej ciekawe, poruszające, czy kontrowersyjne. A wszelkie przeprosiny, bądź sprostowania są pomijane przez media i społeczeństwo. Myślę, że każdy myślący człowiek, albo taki, którego to osobiście spotkało o tym wie.

Nie zamierzam nawet w ogóle się rozpisywać.

Chciałem tylko zwrócić fakt między reportażem, a realiami - w innym aspekcie.

Pewnego razu oglądałem (zapewne jak tysiące innych osób) reportaż na Polsacie o automatach (np. jednoręki bandyta), a dokładniej o konsekwencjach od ich uzależnienia. Jaki był efekt? W mojej dzielnicy (w promieniu 100m) w bardzo krótkim czasie od wspomnianej audycji powstały 2 salony z automatami.

Jak to miło, że telewizja uczy nasze przedsiębiorcze społeczeństwo, które potrafi wyprać się z sumienia i wie, w jaki sposób wykorzystać ludzkie słabości do zagarniania czyiś wypłat lub majątku domowego, przyczyniając się tym samym do patologi i biedy.

Nie, nie mam tutaj absolutnie pretensji do Polsatu, bo to miała być przestroga, że należy unikać takich miejsc, bo można się zapomnieć. Bardziej mi chodziło o sam fakt w jaki sposób ludzie wykorzystują informacje.

Nie mam szacunku dla takich osób.

1 komentarz:

marta-w-drodze pisze...

Ogólnie jest taka zasada, że jeśli chcesz, by coś stało się popularne, najlepiej aby:
-było szkodliwe,
-nielegalne
-albo uzależniało.
Jak widać i w tym przypadku zadziałała bezbłędnie.
Ludzi to hieny- i choć zawsze tak się mówi o reporterach, to jak się okazuje odbiorcy tv potrafią ich pobić na głowę.